Miały być płatne, będą za darmoszkę…

Ponad rok temu stworzyłem blog Nowoczesny Sieciowiec, z myślą o jego dynamicznym rozwoju w zakresie propagowania trendów NetDevOpsowych. Na koniec dnia, miał to być zalążek do płatnych kursów z szeroko rozumianych technologii sieciowych. Analizując jednak sytuację, zarówno moją (ilość projektów, co ewidentnie odbiło się na planowanej dynamice) jak i tego co dzieje się na rynku, stwierdziłem, że zmienię całkowicie pierwotną strategię.

Z jednej strony, odezwały się w mnie sentymentalne wspomnienia z zamierzchłych czasów początku Internetu, gdzie człowiek cieszył się jak mu modem dialup’owy wyciągnął 57k. Nie było wtedy youtube’ów, facebook’ów, linkedin’ów czy innych mediów społecznościowych. Jedyna forma uczenia się nowych technologii to było albo siedzenie po nocach i klepanie w CLI (jak się miało to szczęście posiadania urządzeń fizycznych) albo wymiana doświadczenia z mądrzejszymi kolegami z branży na newsgrup’ach czy irc’ach. Pamiętam jak ciężko mi było dotrzeć do właściwej informacji, bo jej po prostu nie było. Z czasem powstały fora, na których prowadziło się intensywne dyskusje rozkminiając każdy bajt w nagłówkach. Ludzie chętnie dzielili się wtedy swoją wiedzą i doświadczeniem, tak po prostu.

Z drugiej strony, próbując stworzyć własne szkolenie przy obecnym trybie pracy, napotykałem na dwa problemy. Po pierwsze, jestem pedantyczny i nie wyobrażam sobie wypuścić dwóch części płatnego kursu, zakładając, że w międzyczasie dokręcę kolejnych dziesięć. Nie dokręcę. Na pewno nie w zakładanym czasie. Tworzenie dziesięcio-tygodniowego kursu będzie trwało wieki. Po drugie, chcąc dawać wartość, nie wystarczy przeczytać książkę i ją streścić w kursie. Zakładam, że przekazując wiedzę przekazuje też doświadczanie. A to, zdobywa się przy projektach. A projekty toczą się miesiącami. Jest ich często dwa trzy…, dziesięć. Wracamy więc do punktu wyjścia.

Płatne kursy online powstają jak grzyby po deszczu i obejmują wszystkie możliwe sfery naszego życia. Oczywiście, nie mam nic przeciwko nim i ich nie neguję, jest to jak najbardziej koszerna forma zarabiania. Szczególnie, jak się tworzy platformę i zatrudnia zewnętrznych dostawców kontentu do ich tworzenia. Mój plan był jednak mniej złożony i zakładał kilka własnych kursów tematycznych.

Mając na uwadze powyższe, stwierdziłem, że większą frajdę sprawi mi dzielenie się wiedzą tak po prostu, niż próba tworzenia dodatkowego biznesu, na który najzwyklej nie mam czasu. Zatem, uruchomiłem dwa kanały YouTube. Na pierwszym z nich, niosącym legendarną nazwę Nowoczesny Sieciowiec 😛 będę omawiał wszystko co jest związane z sieciami (ale nie tylko) i ich automatyzacją. Po części, będę ten kanał traktował jak własne notatki, które będę uzupełniał w miarę poznawania nowych technologii. Na drugim, nazwanym ambitnie Piszemy Dokumentację, będę się dzielił swoją wiedzą na temat szeroko rozumianych dokumentacji technicznych. Uwielbiam je robić (wiem, chory jestem), zarówno pisać jak i rysować diagramy, a ponieważ (póki co) musimy je tworzyć, to chętnie opowiem jak.

Ja jednak jestem starej daty 🙂 i tworzenie turbo-zajawkowych blogów z postami na trzy akapity czy sprzedawanie mini kursów online z filmami po dwie minuty, chyba nie jest jednak w moim stylu…

Pozdrawiam,

Krzysztof

Dodaj komentarz

eighteen − sixteen =